Zielony pagórek

Po tym zielonym pagórku

z kamieniami białemi

chętnie bym chodził z córką,

siadał na ziemi,

 

patrzyłbym na obłoki,

gwarząc, bzdurząc.

Świat tu nie bardzo szeroki,

słońca dużo.

 

Kochałbym moją Joasię:

córkę-bzdurkę,

a światu powiedziałbym: "Zasię!";

wlazłbym na chmurkę

i poleciałbym na chmurce, na białej

do doliny Roztoki,

żeby tam całe życie

chodzić z Anką po górach,

patrzeć na Hawrań i Murań,

włazić w potoki.

 

Ale Anka daleko i już podrosła,

a chmurki nie było, więc nie doniosła.

Myślę sobie o zielonym pagórku

jerozolimskim

i jestem z córką.

 

Nikt mnie tam nie zaprowadzi

i nikt na to nic nie poradzi.

Do widzenia, Alicjo, Krystyno,

pójdziecie górą, a ja doliną.

http://www.broniewski.poezja.prv.pl